
/za Mazowiecki Sport Express/
Kossi Kossougbo ma jeden z najdłuższych stażów w naszym kraju. Przez długie lata zapracował na opinię jednego z najsolidniejszych obcokrajowców, którzy grali w niższych ligach. Tam, gdzie grał, zawsze był dobrym duchem drużyny. Gazeta przeprowadziła z nim wywiad..
-MSE:
Od jak dawna jesteś w Polsce?
-Kossi: Gram tutaj już od prawie 10 lat.
-MSE:
Raczej przywiązujesz sie do klubów. Nie jest tak, że skaczesz z jednego kwiatka na drugi?
-Kossi: Najdłużej grałem w Okęciu Warszawa, ponad 5 lat. Przez rok byłem bramkarzem Polonii,
a Teraz jestem zawodnikiem Mazura
-MSE:
Najbardziej jesteś kojarzony z grą w Okęciu. Jak wspominasz te lata?
-Kossi: Rzeczywiście, w Okęciu grało mi się bardzo dobrze. To były fajne czasy.
Przez kilka sezonów walczyliśmy o awans do 2 ligi. Mieliśmy dobrą drużynę, działacze bardzo pomogli, ale brakowało nam czegoś.
-MSE:
Jakie masz zadania w Mazurze?
-Kossi: Na razie jestem w kadrze, ale i tak nie mogę grać. Mam poważną kontuzję. Naderwałem więzadła w kolanie.
Będę gotowy do gry dopiero za kilka miesięcy. Lekarz powiedział, że raczej już nie zagram do końca sezonu.
-MSE:
Ale potem wrócisz do gry?
-Kossi: Na pewno. Gdybym miał zdrowe kolano, na pewno bym grał.
-MSE:
Jesteś bardzo doświadczonym piłkarzem. Twoja obecność raczej mobilizuje młodych piłkarzy.
-Kossi: Chyba właśnie dlatego jeżdżę na mecze. Na boisku póki co nie będzie ze mnie pożytku, dlatego mam pomagać obok murawy,
dowodzić młodym piłkarzom.
-MSE:
Masz jeszcze jakieś inne zadania w Mazurze?
-Kossi: Tak, jestem także trenerem młodych bramkarzy.
-MSE:
Na pewno spotkałeś z objawami rasizmu. Wiadomo, że kibice to hołota, ale mimo wszystko chyba polubiłeś Polskę?
-Kossi: Kibice wszędzie są tacy sami. Niektórzy potrafią się zachować, inni niestety nie.
Najgorzej było na meczach z Jagiellonią Białystok, ale nie lubię do tego wracać. Było, mineło.
Staram się nie zwracać na takie rzeczy uwagi, koncentruję się tylko na tym, co się dzieje na boisku.
-MSE:
Ostatnio, zdaje się, dostałeś polskie obywatelstwo.
-Kossi: Tak. Było to w sierpniu i jestem z tego powodu bardzo szczęśliwy. D
umny jestem także dlatego, że jestem drugim po Emanuelu Olisadebe piłkarzem z Afryki, który dostał polskie obywatelstwo.
-MSE:
Planujesz zostać w Polsce na stałe?
-Kossi: Tak. Mam żonę Polkę, dwie córeczki. Kupiliśmy mieszkanie. Na pewno będę tu mieszkał przez dłuzszy czas.
Być może na emeryturze się gdzieś przeniesiemy, ale to odległa przyszłość.
-MSE:
Planujesz już zakończenie kariery?
-Kossi: Wielkiej kariery nie zrobiłem, ale kilka meczów zapamiętam na długo. Poza tym mam stałą pracę.
-MSE:
To praca w gastronomi...
-Kossi: Wcześniej miałem różne zajęcia. Od półtora roku jestem barmanem.
-MSE:
A żona czym sie zajmuje?
-Kossi: Była kelnerką, ale teraz jest na urlopie wychowawczym. Nasza córeczka ma zaledwie rok i dwa miesiące, więc żona musi się nią zajmować.
-MSE:
Da się w Polsce wyżyć z samego grania w piłkę?
-Kossi: Z samego grania nie, dlatego pracuje też w innym zawodzie. W pierwszej lidze może da się wyżyc. W Okęciu, kiedydrużyna grała o wyższe cele, mogłem wyżyć z samego granie, ale teraz w czwartej lidze już nie. W Polsce jest duże bezrobocie i ludzie narzekają. Ale tak naprawdę człowiek, który chce pracować, może znaleść jakąkolwiek robotę i normalnie wyżyć.